Monthly Archives: Marzec 2014

42.

Zwykły wpis

visc en un lloc
que és mentida.
no és fàcil la vida aquesta.
el paisatge és gris
i té molts carrerons
sense sortida ni llum.
la gent no et mira mai
per tenir por de veure
en els teus ulls
que ells mateixos
són més petits que
les seves mentides.

 

mieszkam w miejscu
które jest kłamstwem.
to nie jest łatwe życie.
szary pejzaż
pełen jest ślepych
uliczek bez światła.
ludzie nigdy na ciebie nie patrzą
bo boją się zobaczyć
w twoich oczach
że oni sami
są mniejsi
niż ich własne kłamstwa.

 

9/2009, onachcewięcej

Reklamy

41.

Zwykły wpis

boję się
że napisałam już
wszystko o tobie
i teraz trzeba będzie
cię zapomnieć.
że jedyne czym
dla mnie jesteś
to atramentem
wsiąkającym w kartkę
że zżółkną litery
pełne uczuć i zatrze
się ostatnia
miłosna sylaba.
ostatnie świadectwo
twojego istnienia.

 

29/9/2004, onachcewięcej

40.

Zwykły wpis

boję się że wrócisz
spojrzysz na mnie
okiem oszalałych słońc
wnikniesz pod paznokcie
szeptami obsiejesz mi uszy
i znów przepadnę gdy
zamkniesz mnie wśród
ścian powstałych z echa
i poduszek które już
nie utulą mnie do snu.

 

20/1/2014, onachcewięcej

39.

Zwykły wpis

każdym gestem
deszcz mi zaklinasz
pod powiekami

każesz oddychać
powietrzem dusznym
jak przed burzą

a znikasz szybko
zawsze zanim spadnie
pierwsza kropla

zanim się przyzwyczaję
zanim pomyślę o tobie
choć trochę czulej

i wiem nie zatrzymam cię
ani miękkim słowem
ani gładką linią obojczyka

 

9/7/2004, onachcewięcej

38.

Zwykły wpis

Czekam na ciebie.
To jedyne, co mogę. Czekam. Zagłuszam myśli piosenkami. Staram się przynajmniej, ale i tak w każdej pojawia się jakaś cząstka ciebie. Albo nas. Jeśli jesteśmy. Bo może wcale nas nie ma, tylko ja liczę jeszcze na jakiś nagły zwrot siły wiatru, na przypływ, który może nigdy nie nadejść.
Doskonale wiesz, że tkwisz we mnie, że zajmujesz coraz więcej miejsca, że przez to nie mogę oddychać, myśleć, być… Wpadłam w jakiś cholerny trans przerywany tylko brzęczeniem telefonu, krótkotrwałą iskierką nadziei. Poruszam się po mieście analizując w głowie jak daleko mi teraz do ciebie, układam miliony prowadzących zawsze do ciebie tras i miliony wymówek, jakie ci dam podczas naszego zupełnie przypadkowego spotkania.
Tak niewiele, taka krótka chwila, a ja już nie umiem bez ciebie, nie chcę, nie potrafię…
Wróć, bo oszaleję jeszcze bardziej, wróć, wróć, wróć.

37.

Zwykły wpis

a kiedy tak
nieuchronnie się zbliżasz
pod twoim piorunującym
spojrzeniem zmieniam się
w nadzieję i strach
w noc w ciemnym lesie
po którym prowadzą
mnie twoje oddechy
w ten moment gdy
rozkwita ogień
na czubku zapałki
i gdy – kiedy gaśnie
światło – ostre źrenice kota
nagle stają się mrokiem.

 

7/2/2014, onachcewięcej