Category Archives: Dziennik

63.

Zwykły wpis

moje ciało jeszcze pamięta twoje
naprędce poznane zagłębienia wzdłuż obojczyków
zapach mocniejszy gdy zamykam oczy
moje ciało jeszcze pragnie twojego
choć wolałoby zapomnieć
że włosy na plecach układają
ci się w skrzydła
gotowe do odlotu

 

11/11/2018, onachcewięcej

Reklamy

61.

Zwykły wpis

świerszczu bezsenny
– nazywam cię tak, a ty uśmiechasz się
ciepło ale niespokojnie, jakbym przekroczyła
dozwoloną na dziś dawkę czułości,
nawet jeśli to tylko naprędce
przetłumaczony wers piosenki.
tak do ciebie pasuje. wydreptujesz
swoje nieprzespane ścieżki nocą, i o dziwo
czasami udaje ci się mnie nie obudzić.
szkoda, wolałabym gdybyś jednak
hałasował potykając się o te wszystkie
drobiazgi, jakie podrzucam ci niechcący
pod nogi, wciąż nie mogąc trafić
w serce.

 

21/7/2016, onachcewięcej

38.

Zwykły wpis

Czekam na ciebie.
To jedyne, co mogę. Czekam. Zagłuszam myśli piosenkami. Staram się przynajmniej, ale i tak w każdej pojawia się jakaś cząstka ciebie. Albo nas. Jeśli jesteśmy. Bo może wcale nas nie ma, tylko ja liczę jeszcze na jakiś nagły zwrot siły wiatru, na przypływ, który może nigdy nie nadejść.
Doskonale wiesz, że tkwisz we mnie, że zajmujesz coraz więcej miejsca, że przez to nie mogę oddychać, myśleć, być… Wpadłam w jakiś cholerny trans przerywany tylko brzęczeniem telefonu, krótkotrwałą iskierką nadziei. Poruszam się po mieście analizując w głowie jak daleko mi teraz do ciebie, układam miliony prowadzących zawsze do ciebie tras i miliony wymówek, jakie ci dam podczas naszego zupełnie przypadkowego spotkania.
Tak niewiele, taka krótka chwila, a ja już nie umiem bez ciebie, nie chcę, nie potrafię…
Wróć, bo oszaleję jeszcze bardziej, wróć, wróć, wróć.

18.

Zwykły wpis

Jakiś czas temu trafiłam na ten wiersz i bardzo mnie wtedy … uderzył, tak, to dobre słowo. Musiałam trawić go w sobie jakiś czas, zanim odważyłam się nad nim chwilkę pochylić. Nie wiem, czy w efekcie tego pochylenia się udało mi się oddać nastrój oryginału, ale liczę nieśmiało, że kogoś też uderzy chociaż troszeczkę.

Mario Benedetti

Samotności

Oni mają rację
to szczęście
przynajmniej to pisane dużą literą
nie istnieje
ach ale gdyby istniało z małej litery
byłoby podobne do naszej krótkiej
przedsamotności

po radościach nadchodzi samotność
po spełnieniu nadchodzi samotność
po miłości nadchodzi samotność

wiem że to tania deformacja
ale prawdą jest że w tej nieustannej minucie
człowiek czuje się
sam na świecie

bez okazji
bez powodów
bez objęć
bez wyrzutów
bez rzeczy które łączą albo dzielą
i tylko w tym sposobie bycia samemu
człowiek nie lituje się nawet nad samym sobą

obiektywne dane są następujące

jest dziesięć centymetrów ciszy
między twoimi dłońmi a moimi dłońmi
bariera z niewypowiedzianych słów
między twoimi ustami a moimi ustami
i coś co lśni tak smutno
między twoimi oczami i moimi oczami

oczywiście że samotność nie przychodzi sama

jeśli by spojrzeć przez smutne ramię
naszych samotności
ujrzy się długie i złożone niemożliwe
proste uszanowanie osób trzecich albo czwartych
to nieszczęście bycia dobrym człowiekiem

po radościach
po spełnieniu
po miłości
nadchodzi samotność

zgoda
ale
co nadejdzie po
samotności

czasem nie czuję się
tak samotny
jeśli wyobrażam sobie
dokładniej mówiąc jeśli wiem
że ponad moją samotnością
i ponad twoją
kolejny raz jesteś ty
nawet jeśli oznacza to samotne pytanie cię
co nadejdzie po
samotności.

I jeszcze link do czytającego swój wiersz autora.