Tag Archives: manuel forcano

28.

Zwykły wpis

I znów Manuel Forcano. Wiersz przetłumaczony już lata temu, ale dziś bardzo pasuje mi do tego, co za oknem. I do tego, co we mnie.

Atrament

Uwięziony przez grudniowe popołudnie
myślałem jak łatwo jest
się odkochać. Może się to nam przydarzyć nagle,
tak jak się kończy atrament w piórze
a słowa pozostają na wpół wypowiedziane.
Zaskakuje nas niekochanie
jak nagły wiatr
który obrywa ostatnie kwiaty z drzew.
A teraz zima
– przeraźliwa kolekcja
chłodów.

Reklamy

24.

Zwykły wpis

Utknęłam na innym tłumaczeniu, więc w międzyczasie przełożyłam znaleziony dziś wiersz katalońskiego poety Manuela Forcano. Od razu chwycił mnie trochę za serce, trochę za gardło, bo stanęły mi przed oczami widoki morza z perspektywy ulic w mojej ukochanej Barcelonie albo uliczek w wioskach zapomnianej już niestety Majorki… Poza tym miałam okazję poznać kiedyś tego miłego pana osobiście, więc jakoś dodatkowo mi przyjemnie, że raczył był napisać coś, co tak mi się podoba.

Manuel Forcano

Czasami

Czasami pojawiasz się w mojej pamięci
jak miasto widziane z morza:
z ochotą by do niego dopłynąć;
albo jak morze widziane z uliczek miasta:
z ochotą by się w nim wykąpać.

Czasami twoje wspomnienie rośnie we mnie
jak miasto, które obala mury,
a nowe, krzyżujące się ulice
noszą twoje imię
i moje.

Czasami zdaję sobie sprawę,
że jedynym miejscem, gdzie mogłem żyć bez morza,
było twoje ciało.

Czasami cię zapominam
jak miasto, które nocą
nie widzi swojego czarnego morza.

I ty także mnie zapominasz
jak port, w którym codziennie jest mniej statków,
codziennie mniej morza.